Dziadek z Wehrmachtu po 3 latach

Przeczytałem właśnie ciekawą książkę autorstwa dziennikarzy Newsweeka Stankiewicza & Śmiłowicza: Donald Tusk Droga do władzy. Pojawiły się w niej wcześniej mało znane wątki tytułowej afery.

Oto co mówią platfusowaci bohaterowie tamtych dni.

Doniu:

Notatka dotarła do mnie w trakcie kampanii wyborczej 2005.[...] Tam nie było mowy o dziadku z Wehrmachtu. Kurski zanotował jakieś sformułowanie w  stylu “hitlerowską przeszłość przodka zbadać”. Ponieważ moja wiedza o losach wojennych dziadka wiązała się zawsze z jego niewolnisczą pracą w obozach koncentracyjnych [...], więc uznałem to za zupelnie bezpieczny temat. Wręcz chciałem, aby oponenci zaatakowali.

I tak mu niezbyt wierzę, ale kluczowe jest ostatnie zdanie. Chciał aby była prowadzona brudna kampania, z tego co zaraz zacytuje niezbicie wynika, ze platfusy same na siebie ściągnęły tego “dziadka”, pisiaki najpierw próbowały sprowokować dziennikarzy do zajęcia się sprawą w różny sposób [m.in przez wywiad Kurskiego dla Angory], ale aferę nagłośnił sztab Tuska.

Sketyna:

Sprawę “dziadka z Wehrmachtu” sami wprowadziliśmy do kampanii konferencją Jacka Protasiewicza. To co prawda najpierw pojawiło się w wypowiedzi Kurskiego w “Angorze”, jednak nikt tego nie podjął. Sztab chciał jednak rozbroić tę bombę, stąd konferencja Protasiewicza. Nie wiedzieliśmy jednak, że Józef Tusk rzeczywiście był w Wehrmachcie [...]. Przez parę dni wszyscy mówili, że Tusk już wygrał, a Kurski jest grabarzem kampanii Kaczyńskiego Kiedy [...] pokazano te dokumenty z Niemiec [o wehrmachtowskiej przeszłości J. Tuska-dop. mój], wiedziałem, że to jest koniec.

Schetynie wierzę, wierzę nawet w to, że on mógł nie wiedzieć o dziadziu w W. A rozkręcenie afery miało pogrążyć Kaczyńskiego. Tusk najprawdopodobniej o dziadziu wiedział, ale chyba uważał, że afera rozkręcona tuż pod koniec kampanii nie znajdzie szybkiego wyjaśnienia, zaś pogrąży rywala oskarżonego o “brudną kampanię”. Przeliczył się.

Książka ciekawa, polecam, umocniła mnie tylko w przekonaniu, że na tego faceta nigdy, żadnego głosu nie oddam.

Explore posts in the same categories: Historia, Polityka, Polska, Życie

Tags: , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

8 Comments on “Dziadek z Wehrmachtu po 3 latach”

  1. psoras Says:

    Ziemkiewicz napisał w swojej najnowszej książce “Czas wrzeszczących staruszków”, że gdyby porównać Kaczora i Donalda do szefów mafii, to JK byłby takim, który specjalnie nagłaśniałby wykonywane przez siebie egzekucje, żeby się go podwładni bali, Donek natomiast udawałby uczciwego biznesmena, niemającego absolutnie nic wspólnego z morderstwami dokonywanymi przez nieznanych sprawców na jego konkurentach.

    Ciekawe, że tak demaskatorską książkę spłodzili dziennikarze skądinąd nieżyczliwego Kaczorom Niusłyka.

  2. makowski Says:

    daj (-cie) spokój.
    i tak już w Tym Kraju – ZA DUŻO przeszłości; a za mało (wiadomo).

    uważam, że cała ta walka między ośrodkiem rządowym i prezydenckim dewastuje państwo. Oba ośrodki tak dalece podważają nawzajem swój autorytet, że…

    (Jadwiga Staniszkis, kiedyś… wiadomo.)
    http://www.rp.pl/artykul/2,178982_Wraca_zimna_wojna__Polska_za_to_zaplaci.html

  3. analog Says:

    verto>>Schetynie wierzę,

    przestan, prosze cie przestan

  4. psoras Says:

    Staniszkis zdjęła się z WuKaDką? Chyba ją polubię ;)

  5. vertok Says:

    analog>przestan, prosze cie przestan

    Dość logicznie mówi a poza tym przyznaje się do tego, że sami dziadka sprowokowali. No to czemu mam mu nie wierzyć.

    makowski>i tak już w Tym Kraju – ZA DUŻO przeszłości; a za mało (wiadomo).

    Tak, tak autostrad. Nic się w tym temacie nie zmienia.

  6. Kub Says:

    Nie bardzo rozumiem, z czego robisz zarzut Donkowi. Że spodziewał się prymitywnych ataków Kurskiego, które bardziej zaszkodzą PISowi niż jemu? Rozumiem, że gdyby PO też rzucało błotem na lewo i prawo i konfabulowało na poziomie Kaczorów to byliby cacy i w porządku?
    Damned if you do, damned if you don’t.
    Przy okazji, nie wiedziałem, że Ziemkiewicz po upadku jego ukochanej IVRP jeszcze coś płodzi i co gorsza, że ktoś to nawet czyta.

  7. vertok Says:

    Kub>Że spodziewał się prymitywnych ataków Kurskiego, które bardziej zaszkodzą PISowi niż jemu?

    Jest znacząca różnica między “spodziewać się” a “chcieć”. Spodziewać się można także rzeczy których się nie chce. Ja mu nie robię zarzutu ze “spodziewania się” a ze “chcenia”.

    Dziadek w Wehrmachcie nie był, na nieszczęście Tuska, konfabulacją. I gdyby Protasiewicz nie odgrzebał tego wywiadu i nie zaczął trąbić, że to hańba więźnia obozów podejrzewać o ochotnictwo w Wehrmachcie to nikt by się sprawą nie zajął, mówi o tym otwarcie Schetyna. Tusk być może by wygrał.

    Zarzutem moim jest więc również nieumiejętne przygotowanie kampanii, bez należytego rozpoznania osoby kandydata i jego otoczenia.


  8. “Świętych” w polskiej polityce nie ma – swoje za uszami mają zarówno PiSiaki, jak i eSeLDziaki oraz Platfusy. Ale w mediach słyszy się tylko o przekrętach dwóch pierwszych.

    Temat pokrewny – afera Jaruckiej – opisany u mnie na blogu.


Comment: