Wychłostać ich i w dyby!

Pewnego zimowego dnia, roku pańskiego 2007 , student, imieniem Andrzej, miał to nieszczęście, że podróżował pojazdem MPK Lublin w towarzystwie panów Nowackiego i Nastaja oraz panienek Pietraszkówien[nb. znanych z innej bulwersującej Lublin sprawy. Owo towarzystwo wracało z procesu sądowego swoich znajomych, skazanych za usiłowanie zabójstwa.

Nieopatrznie student nie chciał oddać współpodróżującym swojego dobytku. Spotkały go za to obelgi, a gdy chciał opuścić autobus towarzysze podróży w osobach panów Nowackiego, Nastaja oraz panienek Pietraszkówien podążyli za nim aby ostatecznie wyjaśnić sprawę.

Student Andrzej K. w ramach "ostatecznych wyjaśnień" otrzymał m. in. 7 dość celnych ciosów nożem w klatkę piersiową oraz brzuch. Przeżył.

10 stycznia 2008 roku Sąd Okręgowy w Lublinie skazał panów Nowackiego i Nastaja za usiłowanie zabójstwa na karę 15 lat pozbawienia wolności. Pan Nowacki wyraźnie wzburzony surowością wyroku zwrócił się do Wysokiego Sądu z następującym stwierdzeniem: "Pieprze cię, co za wyrok". W trakcie rozprawy obiecał pokrzywdzonemu kłopoty: "Kurwa, zajebie cię, zginiesz!" Rozprawa była rejestrowana przy użyciu kamer, co także wzbudziło niechęć w panu Nowackim. Przytomnie zauważył: "Po chuj te kamery."[...] “Kurwa mać po co cała Polska ma to widzieć!

Pan Nowacki, niestety, nie wysłuchał w całości uzasadnienia sędzi Anny Folwarcznej, gdyż ze względu na swoje nieszablonowe zachowanie, musiał opuścić posiedzenie Sądu Okręgowego w asyście policji.

***

Wczoraj w Lublinie stało się coś, co zdarza się niebywale rzadko. Sąd wydał niemal maksymalną karę za tego rodzaju przestępstwo. Wysoki stopień demoralizacji oskarżonych, ich absolutny brak skruchy i “kozacka” postawa, wszystko to przemawia za takim wyrokiem, ale też pojawiają się pytania. Czy to aby nie jest zbyt “dobra” kara? Te chłopaczki doskonale odnajdą się w więziennym półświatku, zresztą już się tam odnaleźli, o czym świadczy bogaty rejestr kar dyscyplinarnych z aresztu śledczego.

Czasami jestem zwolennikiem rozwiązań klasycznych. Wywlec gnoja na rynek, wziąć pałę albo inne, bardziej wyspecjalizowane, narzędzie i, ku uciesze gawiedzi, wpierdolić mu tak, żeby przez tydzień lub dwa nie umiał odnaleźć tyłka.

A potem wysłać szczyla do obozu w Bieszczadach, który to obóz nie będzie oczywiście spełniał europejskich norm dotyczących powierzchni mieszkalnej na jednego osadzonego.

Bo mam wrażenie, że obecna kara będzie dla tych gnojków jedynie kurortem o nieco zaostrzonym rygorze.

P.S Polecam jeszcze ten wątek na forum Dziennika Wschodniego. Są tam wypowiedzi “znajomych” skazanych.

Explore posts in the same categories: Lokalnie, Polityka, Polska, Prawo i Bezprawie, Różne

Tags: , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

16 Comments on “Wychłostać ich i w dyby!”

  1. vibov Says:

    Jednak nawet spalenie ich na stosie nie odda pociętej ofierze zdrowia (a w innych wypadkach - życia, jak choćby głośne sprawy Michała Łyska, Tomka Brzozowskiego), dlatego jestem za powszechnym dostępem do broni palnej.

  2. vertok Says:

    A ja, jak każdy wykształciuch, mam opory. W końcu u nas nie było Virginia Tech, był “tylko” jakiś pierdolnięty klawisz

  3. vibov Says:

    Szkolne masakry robią wielkie wrażenie z samej swej natury, ale jeśli dobrze pamiętam, to więcej ludzi umiera od ukąszeń pszczół… patrząc realnie, nasza szansa na to że ktoś zginiemy w wypadku typu “świr otwiera ogień do wszystkiego co się rusza”, jest statystycznie zupełnie nieistotna, nawet w USA.

    Zresztą w najgorszej (pod względem liczby ofiar) “masakrze szkolnej” w USA użyto - i tak nielegalnych - bomb, a nie broni palnej.

    I wbrew potocznemu przekonaniu, takie tragedie nie są specyfiką Stanów Zjednoczonych, podobnie jak nie są nią seryjni zabójcy.

    Były i w Europie: np. w Niemczech facet wszedł do szkoły z miotaczem ognia domowej roboty.
    Jeśli jakiś świr chce, to - właśnie w myśl zasady “zrób to sam” - zrobi sobie śmiertelną broń; innym przykładem jest David Copeland w Wlk. Brytanii, który swoje bomby gwoździowe nabijał prochem z najzupełniej legalnie kupionych fajerwerków. (Miał też kuszę.)

    Broń palna mimo wszystko daje ofiarom, może i niewielką, ale jednak JAKĄŚ szansę obrony w momencie, gdy bandyta też posiada pistolet (o np. siekierze czy miotaczu ognia nie wspominając); szansę żeby nie pozwolić się pokornie powyrzynać.

    I nie jest to wcale argument wydumany - można powołać się np. na historię chorego na mózg Charlesa Whitmana (żołnierza marines; a więc człowieka, który i tak miałby dostęp do broni), który wlazł na wieżę i zaczął strzelać do ludzi jak do kaczek.

    Działo sie to w Teksasie, więc mieszkańcy zaczęli się Whitmanowi ostrzeliwać ze swej prywatnej broni, całkowicie zaprzątając tym jego uwagę, a to ułatwiło policjantom zajście i “zdjęcie” tego wariata.

    Polecam też tekst pt. “Tylko państwo, czyli argumenty mistrza kung-fu” J. Sierpińskiego, a także bardzo ciekawy anglojęzyczny artykuł “Gun Control’s Twisted Outcome” J. L. Malcolma, który porównuje USA z Wlk. Brytanią i obala kilka mitów. (Nie podaję linków bo oba bardzo łatwo znaleźć w google).

    Długo interesowałem się problemem legalności broni; ostatecznie bardziej przekonujące wydają mi się argumenty zwolenników.

  4. vertok Says:

    Twoja znajomość tematu robi wrażenie:)))), ale ja tak sobie myślę, że “niedzielny strzelec” przeciwko bandziorkowi z giwerą i tak nie ma szans. A jeszcze sam sobie może zaszkodzić, bo jak bandziorek zobaczy, że nasz niedzielny ma giwerę to może chętniej skorzysta z własnej.

  5. makowski Says:

    >> Verto

    A jeszcze sam sobie może zaszkodzić…

    otóż to.
    agresja tylko wzmaga agresję; a niestety po to, aby się samemu bronić przed „zawodowcem” (jednak niestety) – trzeba coś umieć.
    a jak umieć – to (= wcześniej)uczyć się.
    a jak – uczyć się (w miarę skutecznie) – to JEDNAK w konsekwencji zmniejszać swe szanse na „wpadnięcie”.
    przez praktykę, wyczucie — i unukanie sytuacji „niepewnych”.
    syndrom „Ofiary” sie kłania.
    (Nie podaję linków bo bardzo łatwo znaleźć w google.. ;-)

  6. vibov Says:

    Zgoda. Jednak po pierwsze - “niedzielny strzelec” wcale nie ma obowiązku posiadać ani używać broni, miałby mieć tylko MOŻLIWOŚĆ. Jeśli ktoś chce, może tak czy siak, też w Stanach, oddać portfel, dać się zgwałcić itp. w ten sposób nie prowokując bandyty do eskalacji agresji.

    Chodzi tylko o to, żeby nie zabierać mu szansy, JEŚLIBY chciał z niej skorzystać.

    Po drugie, wbrew temu co mogłyby sugerować filmy, większość rabusiów itp. to też żadni “zawodowcy”, tylko nikt inny jak właśnie “niedzielni strzelcy”.

    Po trzecie, sama MOŻLIWOŚĆ, iż napadnięty może mieć broń, już jest poważnym czynnikiem odstraszającym.
    Już to tylko może sprawić, że do napaści w ogóle NIE DOJDZIE (i, sądząc po statystykach amerykańskich - właśnie sprawia; czy zajrzeliście w sumie do tekstu Sierpińskiego?).

    Po czwarte, nawet skuteczne UŻYCIE broni palnej nie musi wcale polegać na strzeleniu facetowi w środek czoła. I przeważnie nie polega.

    Większość ofiar napadów broni się po prostu “szachując” napastnika bronią plus ewentualnie strzelając na postrach, do czego nie potrzeba wielkich umiejętności (no chyba że aktorskich - gdyby używać repliki ;))

    Po piąte, strzelanie nie jest wcale takie trudne, o czym świadczy np. głośny przykład Elżbiety Borowik, która na świat patrzyła przez okulary, snajperem doborowym nie była, a jednak postrzeliła złodzieja na słupie energetycznym (wykręcali transformator, doświadczyła już kilku włamań, miała powody sądzić że to kolejny napad).

    Sam miałem okazję sobie postrzelać z pistoletu, i w pierwszej w życiu próbie trafiłem [10, 10, 9, 8 ,7] z odległości 15 metrów.

    Oczywiście - można powiedzieć że w przypadku sytuacji krytycznej dochodzi potężny stres. Ale ten stres czuje także “bandziorek”, który do tego NIE WIE, czy ja strzelam kiepsko, a jak każdy człowiek, boi się o swoje życie.

    Trzeba wreszcie dodać że - po szóste i ostatnie - obronić ofiarę przy użyciu broni może także przypadkowy świadek zajścia.

    Sytuacja, w której w biały dzień jakiś neandertalczyk rozwala komuś metodycznie łeb, a cały przystanek autobusowy patrzy się w inną stronę, jest typowa dla społeczeństw nieuzbrojonych.

  7. vertok Says:

    vibov>Po drugie, wbrew temu co mogłyby sugerować filmy, większość rabusiów itp. to też żadni “zawodowcy”, tylko nikt inny jak właśnie “niedzielni strzelcy”.

    Generalnie oni jako strona hmm “aktywna”:)) zawsze będą mieli przewagę, choćby nawet słabo strzelali. Element zaskoczenia, jakieś tam “doświadczenie”. A szary obywatel prawdopodobnie pierwszy raz się z taką “akcją” zmierzy [chyba, że wcześniej też miał pecha]. To wszystko ułatwi rabusiowi korzystanie z giwery a utrudni obywatelowi.

    vibov>czy zajrzeliście w sumie do tekstu Sierpińskiego?

    Czytałem ten Malcolma.:)))

    vibov>i, sądząc po statystykach amerykańskich

    Wychodzi na to, że albo Ameryka jest bardzo spokojnym krajem a nas te filmy i newsy otumaniają albo też gdyby nie powszechny dostęp do giwer to byłoby tam piekło na Ziemi.

    vibov>Po czwarte, nawet skuteczne UŻYCIE broni palnej nie musi wcale polegać na strzeleniu facetowi w środek czoła. I przeważnie nie polega.

    No tak, tyle tylko, że “zaszkodzenie samemu sobie” z mojego komentarza też nie musi polegać na śmierci. A jedynie, jak to ładnie ująłeś na “eskalacji agresji”.

    vibov>Sytuacja, w której w biały dzień jakiś neandertalczyk rozwala komuś metodycznie łeb, a cały przystanek autobusowy patrzy się w inną stronę, jest typowa dla społeczeństw nieuzbrojonych.

    Tu masz, chyba, niestety, rację. Przypomniałem sobie jeden przypadek przeginki, ale w drugą stronę. Czytałem kiedyś o takiej sytuacji, tu w Polsce. Facet chciał mieć spluwę, przeszedł wszystkie testy, badania i co tam jeszcze u nas wymagają, gigantyczna sprawa. Dostał to pozwolenie, ma giwerę. Wychodzi z komendy, a w sąsiedniej bramie stoi pijaczek czy jakiś bandziorek i się odlewa chyba, więc nasz hero z giwero jako porządny obywatel, prawda…. no i od słowa do słowa nasz bohater wziął zastrzelił czy postrzelił tego pijaczka.
    Obywatelska postawa do potęgi:).

  8. vibov Says:

    > Wychodzi na to, że albo Ameryka jest bardzo spokojnym krajem a nas te filmy
    > i newsy otumaniają albo też gdyby nie powszechny dostęp do giwer to byłoby
    > tam piekło na Ziemi.

    Cytując mnie, zamieniłeś miejscami dwie połówki zdania żeby zatrzeć fakt że komentujesz artykuł którego nie czytałeś ;)))

    Statystyki o których napisałem, a które przytaczał Sierpiński, porównywały sytuację stanów z legalnym dostępem do broni, z tymi gdzie dostęp jest reglamentowany.

    Nie są wprawdzie najświeższej daty, ale jeśli natura ludzka jest stała to i pewne generalne mechanizmy muszą takie być.

    > [...] Amerykańskie pismo “Freedom Network News” przytoczyło w grudniu 1995 r.
    > wyniki raportu FBI, wg którego stany, w których obywatele mają łatwy dostęp
    > do broni miały znacząco niższą liczbę przestępstw z użyciem przemocy i broni
    > palnej (w przeliczeniu na jednego obywatela) niż stany, w których ten dostęp
    > był utrudniony.

    > I tak wszystkich przestępstw wiążących się z użyciem przemocy było w tych
    > pierwszych o 22% mniej niż w drugich; przestępstw wiążących się z użyciem
    > broni palnej - o 29% mniej; zabójstw - o 31% mniej; zabójstw z użyciem broni
    > palnej - o 38% mniej; rabunków z użyciem broni palnej - też o 38% mniej;
    > napaści - o 14% mniej; napaści z użyciem broni palnej - o 19% mniej.

    > FBI nie miało przy tym żadnego interesu w publikowaniu takich, a nie innych
    > wyników, jako że rząd federalny prowadził (i nadal prowadzi) kampanię na rzecz
    > ograniczenia prawa do posiadania broni przez obywateli. [...]

    Ogólnie przestępczość w Stanach jest wysoka, ale istnieje bardzo wiele czynników które w oczywisty sposób to powodują, a z których żaden nie ma związku logicznego ze swobodą dostępu do broni.

    (Wielkie, dające anonimowość metropolie; zaludnienie ludźmi napływowymi nastawionymi na wzbogacenie się; występowanie gett etnicznych, które sprzyjają gangowości itd.)

    Czy gdyby udało się w końcu jakoś przeskoczyć Konstytucję i wprowadzić zakaz na wzór europejski, przestępczość faktycznie by spadła, tego rzeczywiście nie jesteśmy w stanie sprawdzić. Ja przypuszczam, że by nie spadła. Bo kto praworządnie oddałby broń, a kto nie?

    > No tak, tyle tylko, że “zaszkodzenie samemu sobie” z mojego komentarza też
    > nie musi polegać na śmierci. A jedynie, jak to ładnie ująłeś na “eskalacji agresji”.

    Ale to jest już wybór - i ryzyko - napadniętego…

    Przecież to co mówisz, dotyczy KAŻDEJ obrony przed atakiem (każdy akt “nieposłuszeństwa” może rozjuszyć bandytę), a mimo to nie zakazujemy ludziom bronienia się W OGÓLE.

    (Choć w Polsce często właśnie tak to wygląda, dochodzi do absurdów gdy napastnicy pozywają ofiary a sprawy ciągną się latami… ;)

  9. vertok Says:

    vibov>Cytując mnie, zamieniłeś miejscami dwie połówki zdania żeby zatrzeć fakt że komentujesz artykuł którego nie czytałeś ;)))

    Komentuję Twój komentarz tego arta:))). Przecież wcale nie musiałem mówić, że go nie czytałem, nie?:))). Rozbijanie treści nie ma służyć manipulacji tylko wskazaniu tego do czego się odnoszę.

    vibov>Ja przypuszczam, że by nie spadła. Bo kto praworządnie oddałby broń, a kto nie?

    No tak, ale można byłoby zahamować wzrost posiadania broni pro futuro. U nas po wojnie też było mnóstwo broni w rękach prywatnych a teraz tak nie jest.

    vibvov>Nie są wprawdzie najświeższej daty, ale jeśli natura ludzka jest stała to i pewne generalne mechanizmy muszą takie być.

    Nie neguję tych statystyk. Osobiście to mogę Ci powiedzieć, że sam czułbym się bezpieczniej z giwerą. Czysto subiektywnie tak by było. Nie wiem tylko jak byłoby “obiektywnie” z moim bezpieczeństwem. Łatwy dostęp do broni to łatwy dostęp do broni także np. dla psychopatów. Owszem powiesz, że psychopata może kupić fajerwerki i zrobić bombę czy coś w ten deseń. Ale taką bomba zabić trudniej niż spluwą[bo samo jej wytworzenie wymaga zachodu].

    Myślę, że chodzi tu, w całym tym sporze, o relację państwo a środki przymusu.
    Europa ma państwa stare, okrzepłe, postabsolutystyczne. Monopol na stosowanie broni i “legalnego” przymusu jest w te państwa, wpisany.
    Ameryka jest młoda, można powiedzieć, że całkiem niedawno miała swój etap z “Raubritterami” i stąd względna swoboda posiadania broni. Młoda Ameryka nie była w stanie zapewnić bezpieczeństwa dlatego “zrzucała” to na obywateli. Państwa europejskie mogły to bezpieczeństwo zapewnić [a przynajmniej uważały że mogły].

    vibov>a z których żaden nie ma związku logicznego ze swobodą dostępu do broni.

    Czynniki które podajesz niżej występują także w państwach europejskich.

    vibov>Przecież to co mówisz, dotyczy KAŻDEJ obrony przed atakiem (każdy akt “nieposłuszeństwa” może rozjuszyć bandytę),

    Znów powtórzę, chodzi o “eskalację agresji” [jak to napisałeś], ktoś kto broni się krzykiem czy nożem raczej mniej rozjuszy przestępcę niż facet z rewolwerem.
    Choć trzeba przyznać, że facet z rewolwerem łatwiej może takiego rabusia przestraszyć. Piszesz o wyborze, ale ja wątpię, że facet posiadający spluwę będzie bronił domu np. krzykiem. Niby ma wybór, ale… nie po to się kupuje giwerę.

  10. vibov Says:

    > Łatwy dostęp do broni to łatwy dostęp do broni także np. dla psychopatów.
    > Owszem powiesz, że psychopata może kupić fajerwerki i zrobić bombę czy
    > coś w ten deseń. Ale taką bomba zabić trudniej niż spluwą[bo samo jej
    > wytworzenie wymaga zachodu].

    Jeszcze przed chwilą wadą broni palnej było to, że trzeba się nauczyć nią posługiwać! OK - wiem że to pisał Makowski ;P ;)

    Argument psychopatów wydaje mi się mało przekonujący o tyle, że zbrodnie przez nich popełniane są kroplą w morzu przestępstw.

    A większość ogólnodostępnych środków do zabijania jest jednak prostsza, a nie trudniejsza w obsłudze od broni palnej.

    Nie muszą wcale majstrować przy bombach.
    Karol Kot zabijał nożem, słynny “Łomiarz” - zdaje sie pogrzebaczem ;), Ted Bundy przeważnie tępym narzędziem, w jednym wypadku udusił ofiarę jej własną skarpetką.

    Niebezpieczeństwo widzę w samej idei przykrawania zakresu społecznej wolności pod dyktando pewnego marginesu psychopatów.

    Psychopata może wjechać w tłum samochodem… odkręcić gaz i wysadzić blok w powietrze… gdybyśmy mieli przy ustalaniu zakresu swobód kierować się wizją wariata na wolności i “pod niego” ustalać nasz model życia, to wszyscy skończylibyśmy w kaftanach.

    Dla mnie to jest rozumowanie w duchu szwedzkim, gdzie np. zaproponowano całkiem poważnie (pisał o tym Walat w “Polityce”), zablokowanie okien we wszystkich budynkach od 4 piętra w górę żeby uniemożliwić skoki samobójcze.

    Na tej samej zasadzie niektórzy domagają się też delegalizacji pornografii, bo brutalni gwałciciele (raczej psychopatyczne zachowanie) zdają się lubić “świerszczyki”.

    Jakoś nie porusza ich przy tym fakt, że wielu psycholi przejawiało równie gorliwą fascynację… Biblią (np. Manson, Copeland) :)

    > Młoda Ameryka nie była w stanie zapewnić bezpieczeństwa dlatego “zrzucała”
    > to na obywateli.

    No ale słowo “zrzucała” sugeruje że zrobiła im brzydkiego psikusa.

    W rzeczywistości obywatele nie byli wcale z tego powodu rozgoryczeni - przeciwnie, posiadanie broni było (a w konserwatywnych kręgach to przeświadczenie przetrwało to dziś) rozumiane także jako gwarancja bezpieczeństwa, właśnie przed rządem, gdyby miał zastosować opresje na wzór europejskich tyranii.

    To różna mentalność, tam rząd nie jest uważany za dobrotliwego tatusia (stąd np. ta wielka popularność teorii spiskowych - z reguły bzdurnych, ale dających pewien wgląd w “duszę amerykańską”).

    Toteż Thomas Jefferson stwierdził że broń palna to “zęby wolności amerykańskiego chłopa”.

    A organizacje popierające prawo do posiadania broni używały w latach osiemdziesiątych ulotek ze zdjęć ZOMO pałującymi ludzi w Polsce.

    Nieprzypadkowo prawa do posiadania broni nie ma nigdy w żadnym reżimie, a jest tylko w republikach, i to tych o generalnie wolnościowym profilu (jak właśnie USA czy w pewnym zakresie Szwajcaria).

    Mało tego - kto i kiedy wprowadzał taki zakaz?

    Ze strony http://www.barefootsworld.net

    > In 1929 the Soviet Union established gun control.
    > From 1929 to 1953, approximately 20 million dissidents, unable
    > to defend themselves, were rounded up and exterminated.
    >
    > In 1911, Turkey established gun control. From 1915-1917,
    > 1.5 million Armenians, unable to defend themselves, were rounded up
    > and exterminated.
    >
    > Germany established gun control in 1938 and from 1939 to 1945,
    > 13 million Jews, gypsies, homosexuals, the mentally ill, and others
    > [w kategorię "others" wpadli jak zwykle Polacy ;) ale to inna sprawa],
    > who were unable to defend themselves, were rounded up and exterminated.
    >
    > China established gun control in 1935. From 1948 to 1952, 20 million
    > political dissidents, unable to defend themselves, were rounded up and
    > exterminated.
    >
    > Guatemala established gun control in 1964. From 1964 to 1981, 100,000
    > Mayan Indians, unable to defend themselves, were rounded up and exterminated.
    >
    > Uganda established gun control in 1970. From 1971 to 1979, 300,000
    > Christians, unable to defend themselves, were rounded up and exterminated.

    Jak to mówią na wstrętnych imperialistycznych filmach: “nie mam więcej pytań” :D

    (Oczywiście to wszystkie czyste zbiegi okoliczności; czy jednak nie dają do myślenia).

    Tak więc masz zupełną rację, że sprawa jest kwestią przyjętego spojrzenia na relację państwo-obywatel. Przypomina mi się szok kulturowy Lemowskiego Bregga, kiedy się zderzył ze społeczeństwem ludzi betryzowanych (”Powrót z gwiazd”). Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody :)))

  11. vertok Says:

    vibov>A większość ogólnodostępnych środków do zabijania jest jednak prostsza, a nie trudniejsza w obsłudze od broni palnej.

    Eeeee uduszenie skarpetką wymaga jednak większej finezji i zimnej krwi niż strzał.

    vibov>delegalizacji pornografii, bo brutalni gwałciciele

    Jeśli chodzi o delegalizację pornografii to tam mocniejszym argumentem jest raczej fakt częstej “niedobrowolności” pracy w tym biznesie.

    vibov>No ale słowo “zrzucała” sugeruje że zrobiła im brzydkiego psikusa.

    Bo taka też była moja intencja. Podstawowym zadaniem państwa, nawet w ramach teorii liberalnej, jest właśnie zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom. Zarówno bezpieczeństwa przed agresją z zewnątrz jak i agresją “wewnętrzną”, jednak rozumianą nie tak, że to ZOMO leje obywatela, ale inny obywatel tak robi.

    vibov>Nieprzypadkowo prawa do posiadania broni nie ma nigdy w żadnym reżimie, a jest tylko w republikach, i to tych o generalnie wolnościowym profilu (jak właśnie USA czy w pewnym zakresie Szwajcaria).

    Generalnie to Stany są tu jedynym chyba wyjątkiem. Bo tam dostęp jest rzeczywiście powszechny[łatwość zakupu etc.] Szwajcaria jest o tyle różna, że tam “powszechny obowiązek obrony” polega m.in na tym, iż facet ma mundur i giwerę w szafie, a od czasu do czasu spotyka się ze swoimi kolegami z sąsiedztwa na ćwiczeniach wojskowych.
    Tak więc jeśli dostaje “państwową broń” do domu to czemu by nie miał mieć własnej.

    Owszem masz rację w tym, że nie ma reżimów ze swobodnym dostępem do broni, ale czynienie z tego od razu wyznacznika jakiejś demokratyczności czy wolności to chyba przesada. Jest całe mnóstwo państw nie będących reżimami a jednocześnie ograniczających dostęp do broni.

    Zresztą jesli kraj przekształca się w “reżimowy” to i tak ma 1000 i 1 możliwość odebrania broni obywatelowi a jedyne co taki obywatel może zrobić to skrzyknąć paru kumpli i pójść w las, efekt będzie jeden[no dwa- późniejszy dopisek]. Obywatel w tym lesie zginie bądź też dostanie się w łapy “państwowej przemocy zorganizowanej”. Zbyt często to przerabiano.
    Idealistyczne założenie “ojców demokracji amerykańskiej”, że powszechny dostęp do broni zapobiegnie tyranizacji we współczesnym świecie straciło chyba rację bytu. Dzisiejsza armia to potężna organizacja, potężna siła, której paru chłopaczków nawet mających zaawansowaną broń ręczną [ a niechby i granatnik] niewiele może zrobić.

  12. vibov Says:

    > vibov>delegalizacji pornografii, bo brutalni gwałciciele
    > Jeśli chodzi o delegalizację pornografii to tam mocniejszym argumentem
    > jest raczej fakt częstej “niedobrowolności” pracy w tym biznesie.

    dobrze, że kilkaset lat temu nie zdelegalizowano rolnictwa ;))

    > vibov>Nieprzypadkowo prawa do posiadania broni nie ma nigdy w żadnym
    > reżimie, a jest tylko w republikach, i to tych o generalnie wolnościowym profilu
    > (jak właśnie USA czy w pewnym zakresie Szwajcaria).
    >
    > Generalnie to Stany są tu jedynym chyba wyjątkiem.
    > Bo tam dostęp jest rzeczywiście powszechny[łatwość zakupu etc.]
    > [...]
    >Jest całe mnóstwo państw nie będących reżimami a jednocześnie
    > ograniczających dostęp do broni.

    jeśli chodzi o (względnie) powszechny dostęp, to USA są wyjątkiem - to prawda

    ale jednak republiki - jak zauważasz - przeważnie dają taki dostęp w formie reglamentowanej; z mniejszą lub większą łatwością (w Polsce: większą) można uzyskać pozwolenie na broń

    w jakiejś Korei Północnej nikomu się nawet nie śni o to ubiegać.

    > Szwajcaria jest o tyle różna, że tam “powszechny obowiązek obrony” polega m.in
    > na tym, iż facet ma mundur i giwerę w szafie, a od czasu do czasu spotyka się
    > ze swoimi kolegami z sąsiedztwa na ćwiczeniach wojskowych.

    mają więc do niej dostęp także psychopaci, mimo to Szwajcaria jest jakoś bezpiecznym krajem (co potwierdza moją wcześniejszą tezę, że główne źródła przestępczości w USA są innej natury) .

    > Dzisiejsza armia to potężna organizacja, potężna siła, której paru chłopaczków nawet > mających zaawansowaną broń ręczną [ a niechby i granatnik] niewiele może zrobić.

    tak: dopóki jest ich “paru”

    jakoś w Czeczenii, mimo wieloletnich wysiłków, nie idzie potężnej armii jak po maśle ;)

    tej tezie przeczy także wspomniany przykład Szwajcarii (skoro “prywatna” własność broni jest bez znaczenia, to czemu współtworzy system obronności narodowej w tym ogólnie bardzo praktycznym kraju?)

    ciekawa dyskusja, pozdrawiam

  13. vibov Says:

    ERRATA
    [...] z mniejszą lub większą łatwością (w Polsce: *MNIEJSZĄ) można uzyskać pozwolenie na broń

    - przejęzyczyłem się oczywiście, akurat w Polsce takie pozwolenie jest uzyskać bardzo trudno a politykę w tej kwestii i tak coraz ciaśniej “zaciskano”, że nie jest niczym dziwnym gdy nie dostanie go nawet np. właściciel kantoru który padł już ofiarą napadu

  14. vertok Says:

    vibov>dobrze, że kilkaset lat temu nie zdelegalizowano rolnictwa ;))

    Wiesz:))), standardy się zmieniają, jeszcze kilkaset lat temu większość z naszych przodków była motłochem pozbawionym niemal wszystkich praw.

    vibov>jakoś w Czeczenii, mimo wieloletnich wysiłków, nie idzie potężnej armii jak po maśle

    A słyszałeś ostatnio o jakiejś spektakularnej akcji Czeczeńców? Bo ja niezbyt.
    Obecnie czeczeński “ruch narodowo-wyzwoleńczy” to właśnie paru chłopaków w lasku albo na górce:).
    Zresztą nawet gdyby takie akcje były, bo parę lat temu były, to przyczyny mogą być takie:
    a.Russka armia jest może duża, ale w istocie słaba i zdezorganizowana. Słaba jest przede wszystkim dlatego, że jest armią z poboru, źle opłacaną, przekupną itd. czytałem, nie tak dawno, że jedynym rodzajem wojsk który zawsze ma jak “pączek w maśle” to wojska rakietowe. Teraz się to poprawia, ale na całkowitą zmianę poczekają lata.

    b. W Czeczenii Rosjanie są w zasadzie wojskami okupacyjnymi, a to jednak znacząco utrudnia sprawę. Mają co prawda szczęście, że posiadają lojalnego i bezwzględnego kolabo Kadrowa który prośbą i groźbą trzyma to wszystko w kupie.

    c. Żołnierze to głównie Rosjanie a mieszkańcy Czeczenii to głównie Czeczeńcy, Ingusze w każdym bądź razie Nie-Rosjanie i to na dodatek wyznawcy innej religii. To też utrudnia sprawę.

    vibov>mimo to Szwajcaria jest jakoś bezpiecznym krajem

    Szwajcaria to w ogóle przypadek odrębny. Zarówno ze względu na swój ustrój “zbrojny” jak i polityczny, gospodarczy, mentalność społeczeństwa. BTW. nie wiem czy psychopaci podlegają szwajcarskiemu “powszechnemu obowiązkowi obrony”, a dokładniej, nie wiem jakie trzeba spełnić warunki [w tym zdrowotne:)] żeby dostać giwerę do szafy.

    vibov>tak: dopóki jest ich “paru”

    Jakby Ci to powiedzieć. Ty jesteś wolnościowcem i uważasz, że w walce o wolność od razu do lasu poszłyby dziesiątki tysięcy. I te dziesiątki tysięcy gotowe byłyby swoim rodakom “z drugiej strony” odstrzelić łeb w imię walki z wrednym reżymem.
    A ja Ci powiem tyle. Człowiek ceni spokój i stabilność. Gdyby wredny, niedemokratyczny reżym powiedział tak: “Ludzie! Ograniczamy Waszą wolność dla Waszego dobra! Chcemy zapewnić Wam spokój, dobrobyt etc. tak żeby haniebne czasy kaczyzmu-tuskizmu odeszły w niepamięć! W tym celu Wasze prawa i wolności ulegają tymczasowemu ograniczeniu.”

    To naród by na to poszedł.

    vibov>(w Polsce: *MNIEJSZĄ)

    Zależy jak na to patrzeć, polski system chyba nie jest najbardziej restrykcyjny:)).

  15. vibov Says:

    o tym, że ktoś jest psychopatą, nie zawsze możemy wiedzieć z góry ;)

    reżim niedemokratyczny, dość podobnie jak bandyta, być może nie musi się spodziewać znaczacego oporu, ale - on także - z góry tego NIE WIE.

    więc jednak trochę się boi (tym bardziej, że przetrwanie reżimu jako takiego nie gwarantuje przetrwania EKIPY zarządzającej nim w danej chwili - a decyduje ekipa, nie abstrakcyjny “system”).

  16. psoras Says:

    Pierwsze, co mi przyszło do głowy: ciekawe, czy będą takimi kozakami w więzieniu pod prysznicem, jak się będą schylać po mydło :P
    A na serio, faktycznie możnaby wrócić do dawnych metod wymierzania sprawiedliwości akurat w tym przypadku. Albo nawet usmażyć ich na krzesełku. Tak robią od lat Amerykanie i jakoś nie słychać ogólnoświatowych głosów protestu.

    PS. Może trochę nie w temacie, ale moje wrażenia z komunikacji lubelskiej:
    http://psoras.wordpress.com/2007/07/17/koleczko-13-16072007-relacja/
    (Lublin zaczyna się nieco za połową całości ogólnej relacji z wakacyjnej podróży po Polsce).

Comment: