O aplikacji sądowo-prokuratorskiej czyli żałuję, że nie ma już Ziobry
Dzisiaj będzie trochę prywaty bo mnie Ćwiąkalski wkurzył. Od 1 stycznia 2008 r. zmieniły się zasady aplikacji sądowych i prokuratorskich. Do tej pory były to dwie oddzielne aplikacje odbywane przy Sądach Okręgowych [ew. Prokuraturach Okręgowych]. 1 stycznia weszła w życie “Ziobro-nowelizacja” ustawy o Krajowym Centrum Szkolenia Kadr Sądowych i Prokuratorskich, w myśl której powstała jedna, 3 letnia, aplikacja: sądowo-prokuratorska odbywana w ramach tego Centrum.
Ważne w całej reformie są trzy rzeczy. Po pierwsze centralizacja i połączenie aplikacji ma wyrównać poziom aplikantów na przestrzeni całego kraju. Po drugie aplikanci mogą otrzymywać stypendium [a dzisiaj z opłacaniem aplikantów jest różnie, raczej nieciekawie]. Wreszcie, po trzecie, zakończenie aplikacji daje gwarancję zatrudnienia. W zależności od wyników może to być asesor sądowy/prokuratorski, asystent, referendarz czy zawodowy kurator.
Wszystko schludnie i pięknie. Ale tu zaczynają się schody.
Schodek pierwszy. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego odbierający[upraszczając] asesorom sądowym prawo do wyrokowania. Powoduje to, że cała instytucja asesury traci rację bytu. Odwleczone o 18 miesięcy[wyrok wejdzie w życie po tym czasie] wykończenie asesorów uratować może jedynie świeżo upieczonych, którzy, jak przebąkuje Ćwiąkała, mogą wejść na fast lane i już po roku dostać nominacje sędziowskie. Reszta, np. aplikanci sądowi I, II, III roku, na taki układ nie ma wielkich szans.
Schodek drugi. Rojenia Ćwiąkalskiego, Dąbrowskiego i całej tej radosnej bandy o tym, że zawód sędziego ma być “ukoronowaniem” kariery prawniczej. Jak sami kończyli jakieś pierd….. post-Duraczówki [moje hasło w Wiki:)))] to było dobrze, ale teraz o nie, o nie. Ma być ukoronowaniem. Żaden dobry prawnik na to nie pójdzie, bo kasa sędziego w porównaniu z panem mecenasem jest śmieszna. I jeszcze przez lata taką będzie.
Schodek trzeci. Wierzcie lub nie, ale Ćwiąkała i jego zespół sami jeszcze nie wiedzą, jak ma wyglądać dojście do zawodu sędziego. A egzaminy na aplikacje zwykle bywają w czerwcu. Chyba, że w tym roku ich nie będzie. A wtedy na korporacyjne zwali się większy tłum niż w ostatnich latach. Coś więcej mają powiedzieć w połowie stycznia czyli już niedługo.
Jak to mówiła moja promotor, jest “spór w doktrynie” co do kształtu aplikacji sądowej. Doktryna to w tym wypadku wesoła gromadka Ćwiąkały. Prawie pewne jest tylko to, że świeżo zmieniona ustawa o Centrum Szkolenia Kadr Sądowych i Prokuratorskich znowu zostanie znowelizowana, a system Ziobry umrze jeszcze zanim się naprawdę narodził.
Szkoda, że nie ma Ziobry. Szkoda. Bo mnie ten system aplikacji pasował.
Update. o6.o2.08. Dla tych co jeszcze tu wpadają: Od kilku dni znana jest już “aplikacyjna” propozycja Ćwiąkały. Coś o niej napiszę tylko muszę mieć dłuższą chwilę:))) wolnego.
Tags: aplikacja sądowo- prokuratorska, Ziobro, Ćwiąkalski
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
styczeń 5, 2008 at 7:47 pm
i tylko Teodora Duracza żal…
styczeń 6, 2008 at 3:04 pm
Już kiedyś o tym zdaje się…. On miał w pewnym sensie szczęście, że nie dożył stalinizmu po polsku. Bo w pamięci potomnych pozostał jako odważny adwokat, który “komunizował” w tych czasach, w których dla “komunizowania” trzeba było mieć odwagę. A nie jako partyjny piesek ubierający zbrodniczo-kuriozalne decyzje partii w prawnicze ubranko. Bo z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością tak by się to skończyło gdyby Duracz dożył lat 50-tych.
Był dość zaufanym człowiekiem Sowietów, w PPR stał zdaje się na czele komórki zajmującej się zbieraniem danych wywiadowczych, zresztą i w międzywojniu miał dziwaczne “stosunki” z tymi zza Buga.
Update. A co do tego blagiera z blox to go Agora SA z siedzibą w Warszawie przy ulicy Wiadomej zablokowała.
styczeń 6, 2008 at 3:05 pm
Zza Buga, no! Wtedy zza Zbrucza. Mój błąd;)
styczeń 8, 2008 at 4:21 pm
wiesz: „nasi” Patrioci – z PiS-u i PO i Te De – też mieli w latach 80. dziwaczne „stosunki” z tymi Amerykańskimi Zbrodniarzami z CIA; co teraz mordują w iraku…;-)))
styczeń 8, 2008 at 4:23 pm
(ech, ta moja Wrodzona [?!?] przekora…;-))
styczeń 8, 2008 at 6:05 pm
makowski…
)))
styczeń 8, 2008 at 6:29 pm
Hhehhe per fas et ne fas. Nie chce się tu wdawać w jakieś głębsze dywagacje kto z Cia i co Cia w Iraku robi, ale gdyby Cia w Iraku zastosowała choć 20 % metod NKWD i pana Józia Słoneczko to bin Laden na oczach wszystkich przyznałby się, że jest rusko-irańsko-koreańskim szpiegiem, gwałcącym małe dziewczynki i niszczącym pokojowy byt społeczeństwa irackiego. A następnie poprosił o najwyższy wymiar kary.:)))). W Iraku żadnych zamachów by nie było, Dablju mógłby sobie chodzić bez ochrony po Bagdadzie bo nikt nie ważyłby się go tknąć.
Tyle w temacie porównań kto z kim i jak.
P.S Ten Duracz to jakaś Twoja rodzina czy co? Tak go bronisz jak żadnego innego komucha. Doskonale wiesz, że przed wojną komunista w odczuciu większości społeczeństwa to był zdrajca i to nie tylko dlatego, że ich sanacja nie lubiła. Rok 1920 w pamięci ludzi dość mocno się odznaczył, nieprawdaż? I rola “polskich” komunistów w tym pamiętnym roku także.
P.S II A poza tym bycie ruskim agentem, wtedy, to zdrada niepodległego państwa polskiego, jakie by ono nie było.
Bycie amerykańskim agentem w PRL-u, to tylko zdrada puppet-state.
styczeń 9, 2008 at 2:38 pm
bronię Duracza bo mi sie ulica majakowskiego nie podoba. u nas (teraz); na Kole…
chętnie zamienię.
(coś nie lubię majakowskiego. może to ta zbieżność nazwisk…;)
a z Duraczem to chyba nie mam wspólnej rodziny. choć? kto to (dziś) wie?;)
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=ip&dat=20070831&id=ip12.txt