Kaczmarek składa samokrytykę
Stało się coś, co parę dni temu przewidywałem. Kaczmarek złożył w Newsweeku samokrytykę.
Chciałbym przyznać się do swoich błędów. Nie ukrywam, że takie błędy przy panu ministrze Ziobrze popełniałem. Zatraciłem się ze swoimi wartościami przy ministrze Ziobrze
Widzę to z perspektywy czasu – dodał i przyznał, że podczas swojej pracy w MSWiA popełnił błędy.
Zdaniem Kaczmarka prokuratura pod kierownictwem Zbigniewa Ziobry działa skandalicznie.
Na co on liczy? Jak chce to dalej pociągnąć? Sytuacja, z zewnątrz, wygląda kuriozalnie. Facet się kaja, ujawnia “pisowską kuchnię polityczną”, siebie broni słabo. Wspomina o jakiś tam konfliktach z Ziobrą, ale brzmi to nieprzekonująco.
Szok po odwołaniu musi być wielki. Sporo pewnie upiększa, ale sporo też musi być prawdą. Choćby o tych telefonach Ziobry po samobójstwie Blidy:
Kiedy była ta narada?
- Tydzień, półtora tygodnia przed akcją w domu Blidy. Ale w tej sprawie decydujący był nie moment narady. Istota tkwi w tym, jak dalej potoczyły się wypadki. O 6 rano 25 kwietnia ABW wchodzi do domu Blidy. Kilka minut później była minister już nie żyje. – Około 6.15-6.20 dzwoni do mnie przerażony Ziobro: “Blida się zastrzeliła. Janusz, pomóż”. “Jak się zastrzeliła?” – zapytałem. “Przy wejściu. Sytuacja jest tragiczna. Przecież wiesz, jak my tam mieliśmy krucho dowodowo. Co ja mam robić? Jak mam się zachowywać?”.
Był załamany?
- Mówił do mnie człowiek roztrzęsiony, który nie mógł sobie poradzić z sytuacją i bał się odpowiedzialności. W tle słyszałem też głos kobiety, która go pocieszała. Postanowiłem mu pomóc, zacząłem uspokajać[...]
Chcecie zobaczyć zniszczonego człowieka? Stoi przed wami
Boi się pan?
Janusz Kaczmarek: Tak.
Tak Kaczmarek powiedział do dziennikarzy Newsweeka, przeprowadzających wywiad. Ale moim zdaniem on nie jest zniszczony. Nie boi się. Tak nie zachowuje się człowiek złamany i bojący się. Gdyby się bał nie ujawniałby swojej wiedzy, może gdzieś ją tam zabezpieczył na wypadek nieprzewidzianych wypadków, ale nie ujawniał wszystkim wkoło. A przede wszystkim nie przeprowadzałby politycznego drażnienia PiS. A tylko takim mianem można określić przyjęcie oferty LiS-u (stanowisko premiera w ramach konstruktywnego wotum). To jest jak demonstracja. Pójdę z wami na noże.
Człowiek złamany poleciałby do prezydenta, prosiłby go i zaklinał, żeby się za nim wstawił. Powoływał się [w delikatnej formie] na fakt, że to przecież prezydent wpakował go na ministerialną minę. Błagałby o powrót do prokuratury. A on nic, spokojnie, z rozmysłem wbija Ziobrze szpile. Jedna za drugą. W każdym wywiadzie ma nową.
Updacik osobisty.
Zmykam na wczasy. Trzymajcie się.
sierpień 15, 2007 at 7:44 pm
udanego urlopu, a co do Kaczmarka- wg mnie odpowiedź jest prosta- jest zszokowany, ale rozsmakował się w polityce i zrobi wszyustko, żeby w niej zostać. Może uważa, że INNYM się przyda?
sierpień 16, 2007 at 8:17 pm
wypoczywaj